Jak zatrzymać młodość

Witamina D ze słońca – ile minut dziennie wystarczy

Osoba odsłaniająca ramiona w południowym słońcu - witamina D ze słońca, ile minut dziennie wystarczy

„Biorę witaminę D od dziesięciu lat. Mam 18 ng/ml. Co robię źle?”. To pytanie pada wśród Polaków tysiące razy dziennie. I jest bardzo dobre – bo 18 ng/ml to twardy niedobór, którego nie poprawi nawet czterdzieści kropli olejku z apteki. A jednocześnie to wartość, którą ma większość z nas.

Konkretne dane. W ogólnopolskim przekrojowym badaniu przeprowadzonym na 5 775 dorosłych z 22 polskich miast, badanych pod koniec zimy i wiosną 2014 roku, 65,8% miało poziom 25(OH)D poniżej 20 ng/ml (niedobór), a aż 90,9% poniżej 30 ng/ml (czyli poniżej progu optymalnego). Średni poziom w populacji wynosił 18,0 ng/ml [Płudowski et al. 2016]. Suplementacja to obraz poprawia, ale często niewystarczająco.

Witamina D ze słońca – to sposób, w jaki organizm produkuje ten hormon (bo to nie jest klasyczna witamina, tylko prohormon) od milionów lat. Bez tabletek, bez kropli, bez recepty. Wystarczy ekspozycja skóry na promieniowanie UVB w odpowiednim oknie czasowym.

Pokażę Ci dziś, ile dokładnie minut słońca dziennie wystarcza zgodnie z polskimi wytycznymi, dlaczego mimo polskiego lata Polacy dalej mają niedobór i jaka jest klasyczna pułapka, w którą wpada większość zdrowo myślących osób.

Dlaczego witamina D to właściwie hormon

W klasyfikacji żywieniowej witamina D jest witaminą – czyli substancją, której nie potrafimy syntetyzować sami i musimy ją dostarczyć z pokarmem.

To definicja, która działała przez sto lat – tyle że jest częściowo błędna.

Dlaczego „witamina”

Do organizmu może trafiać z zewnątrz w postaci D3 (cholekalcyferolu, produkty zwierzęce) i D2 (ergokalcyferolu, rośliny i grzyby), więc klasycznie zalicza się ją do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Niedobór zaś prowadzi do typowego „zespołu niedoboru” (krzywica, osteomalacja, osteoporoza), co historycznie umieściło ją w grupie witamin.

Dlaczego „hormon” (mini lekcja biochemii)

W rzeczywistości jednak witamina D zachowuje się jak prohormon. Nasza skóra, pod wpływem promieniowania UVB o długości fali 290-315 nm, sama syntetyzuje prekursor (7-dehydrocholesterol → cholekalcyferol, czyli witamina D3). Wątroba i nerki potem przetwarzają ten prekursor w aktywną formę, czyli kalcytriol, która działa w całym organizmie jak hormon.

Receptor witaminy D (VDR) występuje praktycznie we wszystkich komórkach ludzkiego ciała. Nie tylko w kościach (jak nas kiedyś uczono w podstawówce). W mięśniach, mózgu, sercu, trzustce, jelitach, układzie odpornościowym, gonadach, skórze, naczyniach krwionośnych.

To znaczy, że niedobór witaminy D objawia się nie tylko krzywicą u dzieci czy osteoporozą u dorosłych. Badania obserwacyjne pokazują związek tego niedoboru z wieloma stanami zdrowotnymi:

  • częstymi infekcjami górnych dróg oddechowych,
  • przewlekłym zmęczeniem bez wyraźnej przyczyny,
  • częstymi bólami mięśni i stawów bez wyraźnej kontuzji,
  • gorszym nastrojem, szczególnie jesienią i zimą,
  • problemami z koncentracją i pamięcią,
  • gorszą wrażliwością na insulinę.

Pamiętaj: to są korelacje obserwowane w badaniach – nie zawsze udowodnione przyczynowo. Natomiast skala niedoboru w polskiej populacji jest na tyle duża, że warto się tym zająć systemowo.

Dane Płudowskiego – dramat polskiej populacji

Wspomniane badanie [Płudowski et al. 2016] to do dziś największa ogólnopolska próba populacyjna. Przeprowadzono je na 5 775 dorosłych z 22 polskich miast, a mediana wieku wynosiła 54 lata. Dane zebrano pod koniec zimy i wiosną 2014.

Wyniki – raz jeszcze i konkretnie:

  • 65,8% uczestników miało stężenie 25(OH)D poniżej 20 ng/ml – czyli twardy niedobór według polskich kryteriów,
  • 24,1% miało 20-30 ng/ml – czyli stan suboptymalny – tylko 9,1% miało poziom określany jako optymalny (powyżej 30 ng/ml).

Czyli według tych norm co najmniej 6 na 10 Polaków zimą i wiosną jest poniżej progu zdrowotnego, a w praktyce – 7-9 na każde 10 osób.

Aktualne polskie wytyczne ekspertów z 2023 roku – przygotowane przez 34-osobowy zespół specjalistów reprezentujących osiem polskich i międzynarodowych towarzystw medycznych – potwierdzają, że niedobór witaminy D jest powszechny w polskiej populacji w każdej grupie wiekowej. Dodatkowo wskazują, że w Polsce skórna synteza witaminy D z promieniowania słonecznego jest znacznie ograniczona przez około sześć miesięcy w roku (od października do marca), bo słońce stoi zbyt nisko nad horyzontem [Płudowski et al. 2023]. W związku z tym od późnej jesieni do wczesnej wiosny wiele osób może mieć trudność z utrzymaniem jej optymalnego poziomu wyłącznie dzięki ekspozycji na słońce.

Dlaczego niedobór witaminy D utrzymuje się nawet przy dostępnym słońcu?

Po pierwsze – szerokość geograficzna. Polska leży między 49. a 55. równoleżnikiem. Od października do marca słońce jest zbyt nisko nad horyzontem, żeby promieniowanie UVB w ogóle dotarło przez atmosferę w wystarczającej ilości. W tym okresie ekspozycja na słońce w Polsce produkuje znikome ilości witaminy D, niezależnie od czasu spędzonego na zewnątrz.

Po drugie – kremy z filtrem. W warunkach laboratoryjnych przy aplikacji w pełnej dawce (2 mg/cm² skóry) kremy o SPF 15 i wyższym mogą blokować nawet 93-98% promieniowania UVB odpowiedzialnego za syntezę witaminy D [Matsuoka et al. 1987].

Jednocześnie nowszy systematyczny przegląd pokazuje, że w warunkach rzeczywistych – gdzie ludzie nakładają znacznie mniej kremu niż w warunkach testowych – wpływ filtra na poziom 25(OH)D w surowicy jest mniejszy, niż sugerowałyby badania laboratoryjne [Neale et al. 2025].

To nie znaczy, że filtra można używać bez konsekwencji dla witaminy D – znaczy, że problem jest bardziej zniuansowany. Poświęcimy temu zagadnieniu cały akapit w dalszej części tekstu.

Po trzecie – tryb życia. Pracujemy w biurach, mieszkamy w blokach, dojeżdżamy samochodami. Ekspozycja na słońce u przeciętnego polskiego dorosłego jest dramatycznie niższa niż u jego dziadków.

Po czwarte – wiek. Klasyczne badanie pokazało, że skóra osób w wieku 77-82 lat produkuje ponad dwukrotnie mniej prowitaminy D3 niż skóra osób w wieku 8-18 lat przy tej samej ekspozycji [MacLaughlin i Holick 1985]. Późniejsze badania potwierdziły tę zależność – z wiekiem skórna synteza systematycznie spada.

W efekcie – wyniki badań krwi pokazują braki u większości ludzi w naszym kraju. Polskie wytyczne definiują:

  • poniżej 20 ng/ml – niedobór
  • 20-30 ng/ml – stan suboptymalny
  • 30-50 ng/ml – optymalny zakres
  • powyżej 100 ng/ml – możliwa toksyczność

Ile dokładnie minut słońca wystarczy – polskie wytyczne

Tu masz odpowiedź na pytanie, dla którego prawdopodobnie czytasz ten artykuł – i od razu mała uwaga: różni się ona od tego, co czytasz na większości polskich portali zdrowotnych.

Polskie wytyczne rekomendują dla zdrowych dorosłych (19-65 lat):

  • 30 do 45 minut dziennie ekspozycji na słońce
  • w godzinach między 10:00 a 15:00 (to wtedy promieniowanie UVB jest dostępne)
  • z odsłoniętymi przedramionami i nogami
  • bez kremu z filtrem na odsłoniętych częściach
  • od maja do końca września

Jeśli spełniasz te warunki regularnie, polskie wytyczne mówią wprost: suplementacja w sezonie letnim nie jest konieczna, choć nadal jest zalecana i bezpieczna [Płudowski et al. 2023].

Powtórzę najważniejsze: 30-45 minut, nie 15-20. To istotna różnica. W większości polskich popularnych źródeł krąży zaniżona liczba 15, czasem 20-30 minut – pochodzi ona prawdopodobnie ze starszych wytycznych dla cieplejszych szerokości geograficznych albo z amerykańskich rekomendacji.

Dla seniorów (powyżej 75 lat) wytyczne zazwyczaj nie podają konkretnej liczby minut na słońcu, tylko zalecają od razu twardą suplementację przez cały rok – bo skórna synteza w tym wieku jest zbyt nieefektywna, żeby na niej polegać. Zwłaszcza na tej szerokości geograficznej.

Międzynarodowy przegląd Holicka [Hossein-Nezhad i Holick 2013] formułuje rekomendację inaczej: „ekspozycja ramion i nóg na słońce 2-3 razy w tygodniu przez 25-50% czasu potrzebnego do wywołania lekkiego zaczerwienienia skóry”. To o tyle trudniejsze, że trzeba wiedzieć, po jakim dokładnie czasie czerwienieje nam skóra. W praktyce jednak dla polskich warunków letnich to mniej więcej te same 30-45 minut.

Co z suplementacją

Polskie wytyczne ekspertów rekomendują:

  • zdrowi dorośli 19-65 lat: 1 000-2 000 IU cholekalcyferolu dziennie przez cały rok, dawka dobrana do masy ciała i diety,
  • seniorzy 65-75 lat: 1 000-2 000 IU dziennie przez cały rok,
  • seniorzy powyżej 75 lat: 2 000-4 000 IU dziennie przez cały rok (z uwagi na słabszą skórną syntezę i częstsze problemy z wchłanianiem),
  • ciąża i laktacja: 2 000 IU dziennie, jeśli stężenie 25(OH)D nie jest monitorowane,
  • osoby z otyłością (BMI >30) lub udokumentowanym niedoborem: wyższe dawki, do limitu 10 000 IU/d, najlepiej pod kontrolą stężenia 25(OH)D.

Czyli: w wakacje masz słońce, jeśli oczywiście realnie i uczciwie eksponujesz się na naturalne światło przez te 30-45 minut. Od października do marca z kolei masz tabletki. To są dwa różne sezony fizjologii witaminy D.

Pułapka kremu z filtrem – zniuansowana wersja

Tu wchodzimy w temat, który wywołuje najwięcej kontrowersji. Wytłumaczę spokojnie.

Krem z filtrem jest wynalazkiem genialnym – chroni przed rakiem skóry, fotostarzeniem, oparzeniami. To są fakty. Nie kwestionuję ich.

Jednocześnie – jak pokazało klasyczne badanie [Matsuoka et al. 1987] i kolejne badania – w warunkach laboratoryjnych krem z filtrem może istotnie blokować syntezę witaminy D w skórze. Już o tym wspomniałem, natomiast istnieją co najmniej dwa zastrzeżenia, które trzeba dorzucić do tego zagadnienia:

  • W rzeczywistych warunkach codziennego użycia ludzie aplikują 2-4 razy mniej kremu niż w testach laboratoryjnych. Wpływ na stężenie 25(OH)D w surowicy jest więc realnie mniejszy [Neale et al. 2025].
  • Ponadto: w praktyce ludzie aplikują krem nierówno, pomijają niektóre fragmenty skóry, ścierają i zmywają filtr i reaplikują go nieregularnie.
  • Nawet 2% niezakrytej skóry potrafi zapewnić znaczącą produkcję witaminy D przy ekspozycji w optymalnych godzinach okołopołudniowych [Young et al. 2019].

Rozsądny kompromis, zgodny zarówno z wytycznymi dermatologicznymi, jak i polskimi zaleceniami z 2023:

  • Twarz, szyja, dekolt, dłonie – krem z filtrem zawsze w sezonie wiosenno-letnim. To najbardziej reprezentacyjne obszary ciała, a jednocześnie najbardziej narażone na fotostarzenie i raka skóry.
  • Przedramiona, łydki – krem z filtrem dopiero po 30 minutach krótkiej ekspozycji, lub gdy planujesz dłużej zostać na słońcu.
  • Krótka ekspozycja, długi dzień – wychodząc na 10-15 minut do sklepu w południe, nie nakładasz filtra na ramiona. Idąc na 4-godzinny spacer nad morzem – nakładasz.

To rozsądny kompromis między dwoma faktami: 1) nadmiar słońca zwiększa ryzyko raka skóry, 2) brak słońca jest związany z niedoborem hormonu kluczowego dla całego organizmu.

🎯 Chcesz wiedzieć więcej?

Pobierz mój darmowy ebook „Siedem sposobów, jak sprawdzić swoje szanse na długowieczność” – w prezencie za zapis do newslettera.

Co tydzień jeden konkret, który możesz wcisnąć w 5 minut.

→ Pobierz ebooka

Najlepsze godziny – dlaczego nie wcześnie rano i nie późno wieczorem

Ta wiadomość prawdopodobnie zaskoczy wielu czytelników. Witamina D ze słońca praktycznie powstaje tylko w środku dnia.

Promieniowanie ultrafioletowe ma trzy zakresy:

  • UVA (320-400 nm) – penetruje głęboko, powoduje fotostarzenie, lekko i krótkotrwale opala, jest obecne przez cały dzień, w stosunkowo równej ilości od wschodu do zachodu słońca.
  • UVB (290-320 nm) – penetruje płytko, powoduje opaleniznę i syntezę witaminy D, jest obecne tylko w środku dnia, gdy słońce jest wysoko.
  • UVC (100-290 nm) – pochłaniane przez ozon, nie dociera do skóry.

Synteza witaminy D wymaga UVB. A UVB w Polsce, we w miarę słoneczne miesiące, jest realnie dostępna głównie w godzinach 10:00-15:00, ze szczytem między 11:00 a 13:00. Co logiczne, okienko nieco różni się jednak w różnych miesiącach. W najdłuższe dni (czerwiec/lipiec) synteza jest efektywna przez ok. 9 godzin dziennie, a w marcu i wrześniu zaledwie przez ok. 3 godziny dziennie.

Sporo tych liczb. Natomiast polskie wytyczne cytują przydatną praktyczną zasadę, którą łatwo zapamiętać:

Synteza witaminy D zachodzi tylko wtedy, gdy twój cień jest krótszy niż twój wzrost [Płudowski et al. 2023].

To znaczy:

  • Spacer o 7:00 rano – znikoma produkcja witaminy D (jest głównie UVA, mało UVB).
  • Spacer o 19:00 wieczorem – znikoma produkcja witaminy D (jest głównie UVA).
  • 30 minut na balkonie o 12:30 z wystarczająco odsłoniętą skórą – pełna dzienna dawka.

Odsłonięte przedramiona w południowym słońcu – ekspozycja 30-45 minut w godzinach 10:00-15:00 zgodnie z polskimi wytycznymi 2023

Spacer o 7:00 rano ma inne ogromne zalety, dla których warto go podjąć, jeśli tylko mamy ochotę – reguluje rytm dobowy, pośrednio obniża wieczorny kortyzol i podwyższa poziom melatoniny, poprawia sen. Ale o tej porze nie zrobi zbyt wiele z poziomem witaminy D. Te dwie funkcje słońca są więc od siebie niezależne.

(O porannym świetle i o naszej wewnętrznej „orkiestrze okołodobowej” pisałem szerzej w mojej książce „Jak dożyć setki” – rozdział o rytmie dobowym i regulacji snu).

Co z chmurami, oknem, samochodem?

Trzy klasyczne pułapki, w które wpada wiele osób:

„Siedzę przy oknie, więc dostaję słońce”.

Niekoniecznie. Standardowe szkło okienne przepuszcza UVA, ale blokuje praktycznie całe UVB. Przez takie okno możesz więc lekko się opalić (od UVA), ale nie zsyntetyzujesz witaminy D. To samo dotyczy szyb samochodowych i okien biurowych. Praca w pokoju z dużymi oknami zazwyczaj nie zastępuje w pełni wyjścia na zewnątrz.

„Było pochmurnie, ale chodziłem na zewnątrz przez godzinę”.

Tu odpowiedź jest niejednoznaczna. Poziom zachmurzenia faktycznie jest jednym z modyfikatorów ilości UV docierającego do ziemi. W związku z tym lekkie zachmurzenie redukuje UVB, choć nieznacznie. Grube zachmurzenie burzowe może jednak wyraźnie ograniczyć dostępność UVB (według danych Światowej Organizacji Zdrowia z programu INTERSUN – nawet o ponad połowę). Praktyczna zasada: jeśli widzisz cień swojego ciała na ziemi, choćby rozmyty, UVB jest obecne. Jeśli cień zupełnie znika, UVB jest mocno zredukowane.

„Spaceruję pod drzewami w parku”.

Cień gęstego drzewa istotnie ogranicza UVB. Spacer leśny jest świetny dla psychiki, kortyzolu i krążenia – ale dla syntezy witaminy D potrzebujesz też otwartej przestrzeni: łąki, polany, brzegu jeziora, plaży, balkonu czy choćby otwartej miejskiej przestrzeni.

Dieta – wkład realny, ale niewystarczający

Drugie źródło witaminy D to dieta. W praktyce jej wkład jest często symboliczny, zwłaszcza jeśli na co dzień stroni się od tłustych ryb.

Najlepsze źródła pokarmowe (orientacyjne dane z USDA FoodData Central i polskich tabel składu żywności):

  • Tran – łyżeczka (5 ml) zawiera około 400-500 IU
  • Łosoś dziki – 100 g zawiera około 600-1 000 IU (łosoś hodowlany dużo mniej, około 100-250 IU)
  • Makrela, sardynki, śledź – 100 g ma około 200-600 IU
  • Żółtko jajka – jedno żółtko ma około 35-40 IU
  • Masło – łyżka ma około 10 IU
  • Grzyby suszone na słońcu – jedna porcja ma około 100-400 IU

Czyli żeby dostarczyć z diety dolną granicę polskich zaleceń (1 000-2 000 IU/d), należałoby codziennie zjeść np. 100-200 g dzikiego łososia. W polskich realiach prawie się to nie zdarza.

Dlatego w sezonie letnim stawiamy na słońce + dietę, w sezonie zimowym na suplementację + dietę.

📖 Pełny przewodnik po długowieczności

To temat, który rozwinąłem szerzej w mojej pierwszej książce „Jak dożyć setki” – kompletny przewodnik po tym, co naprawdę przedłuża życie. Geny, ruch, jedzenie, sen, stres, relacje i badania.

→ Sprawdź na Empiku

FAQ – najczęstsze pytania o witaminę D ze słońca

Czy 30 minut słońca dziennie wystarczy, żeby uzupełnić niedobór witaminy D?

Zgodnie z polskimi wytycznymi ekspertów z 2023 roku, 30-45 minut dziennie z odsłoniętymi przedramionami i nogami między 10:00 a 15:00, od maja do końca września, wystarcza zdrowemu dorosłemu, żeby utrzymać prawidłowy poziom witaminy D bez konieczności suplementacji. Jeśli jednak masz głęboki niedobór (poniżej 20 ng/ml), samo słońce nie wyrówna go szybko. Rekomendowane jest wtedy terapeutyczne dawkowanie suplementu pod kontrolą lekarza i okresowa kontrola 25(OH)D w surowicy. Po wyrównaniu poziomu możesz wrócić do utrzymywania go latem za pomocą słońca, a zimą za pomocą suplementacji.

Czy mogę dostać witaminę D z solarium?

Niektóre solaria emitują UVB i teoretycznie powodują syntezę witaminy D. Ale stosunek dawki UVA do UVB w solariach jest zwykle bardzo niekorzystny dla skóry. Dostajesz dużo fotostarzenia (UVA) za stosunkowo niską syntezę witaminy D. Polskie wytyczne nie rekomendują solarium jako źródła witaminy D. Lepiej zainwestować w 30 minut na balkonie w okresie maj-wrzesień plus suplementację zimą. Solarium ma też swoje ryzyka onkologiczne, które są nieproporcjonalnie wysokie w porównaniu do korzyści związanych z witaminą D.

Czy osoby o ciemnej karnacji potrzebują więcej słońca?

Tak, znacząco więcej. Melanina – czyli barwnik decydujący o kolorze skóry – działa jak naturalny filtr UV. W badaniach syntezy witaminy D wykazano, że osoby o ciemnej karnacji potrzebują wielokrotnie dłuższej ekspozycji niż osoby o jasnej skórze, żeby zsyntetyzować podobną ilość witaminy D. To dlatego osoby pochodzenia afrykańskiego, południowo-azjatyckiego lub bliskowschodniego mieszkające na polskich szerokościach geograficznych mają wyższe ryzyko niedoboru niż średnia populacyjna i zwykle wymagają suplementacji przez cały rok.

Czy w ciąży można się opalać dla witaminy D?

Krótka, kontrolowana ekspozycja (zgodnie z polskimi wytycznymi, 30-45 minut w godzinach 10:00-15:00, bez ryzyka oparzenia) jest bezpieczna w ciąży. Polskie wytyczne przy ciąży i karmieniu piersią zalecają suplementację cholekalcyferolem w dawce 2 000 IU dziennie, jeśli stężenie 25(OH)D nie jest monitorowane. Celem jest utrzymanie poziomu w optymalnym zakresie 30-50 ng/ml. Obserwuje się, że niedobór witaminy D wiąże się w ciąży z większym ryzykiem cukrzycy ciążowej. Może też wywołać stanu przedrzucawkowy, przedwczesny poród czy niższą masę urodzeniową dziecka.

Jak sprawdzić swój poziom witaminy D?

Badanie nazywa się: stężenie 25(OH)D w surowicy (lub „25-hydroksywitamina D”). Zwykle kosztuje w polskich laboratoriach kilkadziesiąt złotych i nie wymaga skierowania. Najlepsza pora na badanie to koniec marca – sprawdzasz, jak głęboki masz niedobór po zimie. A także koniec września – sprawdzasz, jak dobrze zadziałał sezon słoneczny. Interpretacja wyników zgodnie z polskimi wytycznymi: poniżej 20 ng/ml – niedobór, 20-30 ng/ml – stan suboptymalny, 30-50 ng/ml – optymalnie, powyżej 100 ng/ml – możliwa toksyczność (zmniejsz suplementację i skonsultuj z lekarzem).

W skrócie

Witamina D ze słońca to nie luksus, tylko biologiczna konieczność. Twoja skóra ewoluowała przez miliony lat, żeby syntetyzować ten hormon pod wpływem okołopołudniowego słońca. W ciągu ostatnich dekad tę funkcję dramatycznie ograniczyliśmy – stylem życia, biurami, samochodami i zamkniętymi mieszkaniami.

Polskie wytyczne mówią wprost: zdrowemu dorosłemu wystarczy 30-45 minut słońca dziennie w godzinach 10:00-15:00, od maja do końca września, z odsłoniętymi przedramionami i nogami, bez kremu z filtrem na tych częściach przez te pierwsze kilkadziesiąt minut. Taki poziom ekspozycji daje nam pełną dzienną dawkę witaminy D.

Od października do marca polskie słońce praktycznie nie wzbudza w nas wystarczającej produkcji witaminy D. Wtedy zaleca się suplementację – 1000-2 000 IU dziennie dla zdrowego dorosłego. Wyższe dawki zaleca się seniorom, osobom z otyłością czy udokumentowanym niedoborem.

Nie chodzi o to, by się obowiązkowo opalać. Wystarczy, żeby codziennie, choć na krótko, dać organizmowi bodziec, z którego korzystamy od tysięcy lat.

Pamiętaj: co najmniej twarz i dłonie spokojnie mogą znaleźć się pod warstwą filtra – to chroni je przed przyspieszonym starzeniem (tzw. fotostarzeniem skóry). Przedramiona czy łydki powinny znaleźć się na słońcu. Czas: 30 minut dziennie. I to jest cały minimalny protokół dla zoptymalizowania poziomu witaminy D.

~Julian

PS Jeśli ten artykuł Ci pomógł, podziel się nim z kimś, kto może go potrzebować. I zapisz się do newslettera o zdrowiu i długowieczności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *